Spektakl kabaretowy (autor tekstu Władysław Sikora)

 „LAW LAW LAW, czyli sztuka o mało co teatralna” (wersja młodzieżowa 2022 & wersja międzypokoleniowa 2023)

Akt I – Wersja 1: Młodzież zrzuca maski (i role)

Premiera: wiosna 2022, Scena Teatru na Bruku przy CAL Ołtaszyn
Obsada: pełna werwy młodzież 15+ z Teatru Młodzieżowego, prowadzonego przez Bogdana Michalewskiego.

W tej odsłonie Scena Teatru na Bruku, na co dzień goszcząca zawodowców, oddała stery w ręce młodych buntowników. I to był teatr z adrenaliny: nieładny, niegrzeczny i cudownie przewrotny.

Na kanwie burleskowo-kabaretowego tekstu Władysława Sikory, młodzież urządziła z widowni poligon dla odwagi, śmiechu i inteligentnej parodii. I choć scenografia była oszczędna, a dźwięk czasem stukał własnym życiem, energia mogłaby zasilić połowę Ołtaszyna.

Wystąpili m.in.:

  • Piękny Książę przebrany za giermka – romantyczna dusza w zbroi z recyklingu.
  • Brzydki Giermek przebrany za księcia – prostolinijny, ale uczciwy jak PIT‑37.
  • Marysia – sierotka tak czysta, że jej łzy przechodziły przez filtr Brita.
  • Królewna – „chyba kobieta”, choć z pewnością monarchini własnej tożsamości.
  • Król‑Ojciec – jednowładca, który miał więcej dylematów niż dzieci.
  • Sekretarz Dworski – urzędnik z przeszłością i spiżarnią pełną intryg.
  • Strażnik – mięsień, który cytuje Arystotelesa.

Spektakl toczył się z prędkością myśli – często nie do końca wypowiedzianych. Nie było tu ściemy: młodzi aktorzy bawili się teatrem jak klockami LEGO z drugiej ręki – z wyobraźnią, bez instrukcji i z efektem wow.

Akt II – Wersja 2: Seniorzy wkraczają i rozkręcają dwór

Premiera: wiosna 2023, Scena Teatru na Bruku ponownie tętni życiem – tym razem w rytmie pokoleniowej fuzji.
Do młodzieży dołączają aktorzy z Teatru ze Społecznością Ołtaszyna – i od razu wprowadzają klimat: lekko absurdalny, ale z dystansem zdobytym w praktyce życia.

  • Król – w wersji senioralnej, z koroną, która znała lepsze czasy, i głosem, który znał prawdę.
  • Sekretarz/Doradca – zabawnie śliski, teatralnie obleśny i retorycznie niepokojący.

Wersja międzypokoleniowa to nie była „poprawiona wersja” – to nowy gatunek sceniczy: młodzieńcza zadziorność spotkała dojrzałą ironię. Zamiast zgrzytów – iskry. A z tych iskrzeń powstało coś więcej niż spektakl: żywy dowód na to, że teatr łączy – nie tylko w scenariuszu.

A co ze smokiem?

Smok, choć pojawił się w zapowiedziach, ostatecznie nie wystąpił. Być może obraził się na brak własnej garderoby albo nie przyszedł na próby. Ale jego nieobecność tylko podkręciła wyobraźnię – bo prawdziwe potwory bywają niewidoczne, ale obecne.

Dlaczego warto było być (i warto wrócić)?

  1. To nie teatr z ramy – to teatr z pazurem.
  2. Różne pokolenia, jeden cel: rozwalić widzowi przyzwyczajenia.
  3. Scena Teatru na Bruku udowodniła, że profesjonalizm i amatorska pasja mogą iść pod rękę – nie depcząc sobie po stopach.
  4. Śmiech, refleksja i trochę chaosu – czyli teatr, który żyje.

     

Zakończenie? Ależ skąd!

„LAW LAW LAW” nie kończy się kurtyną. On żyje w widzach:

  • tych, którzy śmieją się z giermka-księcia,
  • tych, którzy odnajdują siebie w królewnie z dylematem płci,
  • i tych, którzy po wyjściu pytają:

     

„Dlaczego nie mamy takiego teatru częściej?”

Odpowiedź brzmi: mamy – na Scenie Teatru na Bruku.
Trzeba tylko… usiąść i dać się porwać.